Samochód = robot?

+ rozpocznij nowy wątek
  • Lucky_Boy
    27.01.2012, 13:17 | Zgłoś nadużycie

    dużo słyszy się o coraz nowszych technologiach pomagających kierowcy, kiedyś nowością był abs, ebd, potem kontrola trakcji, stabilizacje torów jazdy, dołączane napędy, aktywne zawieszenia mające pomóc kierowcy w opresji lub zapobiec jej wystąpieniu jak zajdzie taka potrzeba. Teraz mi się nóż w kieszeni otwiera jak widzę kolejne kroki - inteligentne tempomaty które same utrzymują odległość i hamują, systemy które patrzą za ciebie w lusterko i sygnalizują żeby nie zmieniać pasa albo nawet same cie trzymają w pasie, asystenci podjazdu pod górkę, zjazdu z górki, stania pod górkę (hill holdery), automatycznie zaciągane ręczne, automatyczne otwieranie i zamykanie/domykanie drzwi, zamykanie szyb, a teraz jeszcze ostatnio czytałem o automatycznej jeździe w kolumnie u was na stronie (Volvo) i o całkowicie automatycznej jeździe (BMW), a takie same testy od paru lat robi Mercedes.

    Czy z kierowców chcą zrobić debili, którzy w ogóle nie muszę się koncentrować na jeździe bo jedzie za nich samochód, chodzi o bezpieczeństwo drogowe czy po prostu wydzielenie samochód=transport niskim nakładem energii i tylko tyle? Dla mnie to jakaś paranoja się robi, w tym przypadku po co praca kierowcy zawodowego/szofera dla tych co nie chcą prowadzić? Robi się zbędna.

  • Adam Szczęsny

    Mnie to szczerze drażni pomysł wyeliminowania w ogóle kierowcy...rozumiem, jakieś ekstremalne przypadki, gdzie istnieje jakieś niebezpieczeństwo. Ale producenci takiego systemu podkreślają, że ma on mieć np zastosowanie zamiast kierowcy w taksówce...to lekkie przegięcie. Zobaczmy ile ludzi żyje z logistyki. Niestety wielkie korporacje szukając oszczędności i bez problemowych rozwiązań (system nie zachoruje) będą się decydować na takie rozwiązania. Jak dla mnie motoryzacja mogła by się zatrzymać powiedzmy 15 lat temu. Wszystko przy aucie można zrobić samemu, a jadąc autem czuł czystą przyjemność...niedługo jazda samochodem zrobi się po prostu nudna...

  • Piotr Ślusarczyk

    I za kilkanaście lat w F1 będą się ścigać programy komputerowe producentów a nie kierowcy...
    Też uważam, że to wszystko jest trochę chore. W dzisiejszych czasach człowieka wyręcza wiele wynalazków. Ale mają one wyręczać z czynności uciążliwych! A prowadzenia auta to dla wielu czysta przyjemność, po co ma to robić ktoś za mnie?

  • Olgierd L.
    Olgierd L.
    27.01.2012, 18:57|Zgłoś nadużycie

    Panowie nie będzie źle. Po pierwsze na razie Volvo rozwala się o przyczepę z włączonym systemem nagłego hamowania, gdy na drodze znajdzie się stojący pojazd (ewentualnie wali pieszego na pasach), więc kierowca jest niezbędny. A po drugie, zanim ogarną te wszystkie technologie, to się ropa skończy i wszyscy będą naginać rowerami jak w Pekinie 30 lat temu ;)

  • r.warecki
    r.warecki
    31.01.2012, 14:39|Zgłoś nadużycie

    haha, Olgierd :D Ty powinieneś prowadzić kolumnę krzywym okiem albo coś takiego :D

  • Dziekan
    Dziekan
    31.01.2012, 22:33|Zgłoś nadużycie

    I tak już jesteśmy daleko. Wszystko robi się samo, albo elektrycznie. Mnie do gorączki doprowadzają elektroniczne hamulce ręczne.
    Parkować też już potrafią.

  • Stary Szofer
    Stary Szofer
    10.02.2012, 20:26|Zgłoś nadużycie

    Dziekan, przecież jeździć też. Vide samochody google.

  • Phantom Lord
    Phantom Lord
    10.02.2012, 21:55|Zgłoś nadużycie

    No niestety producenci robią z samochodów kilkuosobowe tramwaje. To smutne, zwłaszcza że większość ludzi tylko temu przyklaskuje.

  • Michał Michna

    Powiem tak: może i te asystenty są niepotrzebne, ale aktywny tempomat w korku bardzo chętnie bym włączył i zajął się czymś bardziej interesującym niż czekaniem aż pojazd przede mną ruszy. ASR również mi się podoba - umożliwia to, czego normalnie nie da się zrobić - zatrzymuje koło bez przyczepności, przekazując cały moment obrotowy na drugie koło.

    Co do samochodów "samojeżdżących", to do tego jeszcze daleko. Jeśli producent chce przejąć kontrolę nad samochodem, to musi również przejąć odpowiedzialność za działanie jego systemu. Drogi są w bardzo różnym, często zmiennym stanie. Nie może być tak, że w miejscu w którym linia zostanie zdarta, to samochód pojedzie prosto, a całej infrastruktury nie da się dostosować do producentów. Chociaż to też kuszące - móc pojechać gdzieś samochodem, napić się i kazać samochodowi zawieść się do domu :)

    Jak dla mnie w samochodzie wystarczy klimatyzacja, radio z przynajmniej 4 głośnikami, jakieś fajne cywilno-kubełkowe fotele, system typu keyless go (znam wady, ale to bardzo wygodnie rozwiązanie), twarde, niskie zawieszenie, ASR, centralny zamek i lampy ksenonowe.
    A odnośnie silnika, to koniecznie wolnossący, z wielo lub monowtryskiem, jedną lambdą, bez katalizatora, ze zmiennymi fazami rozrządu - proste i prawie niezawodne.
    Teraz wszędzie tylko ekologia: wtrysk bezpośredni, po jednej lambdzie na każdy cylinder, katalizator, zaraz będzie quattro turbo. Dlaczego debilna Europa musi być tak oszczędna, a w równie cywilizowanych Stanach Zjednoczonych mogą jeździć samochodami z 5l silnikami i o powierzchni czołowej zbliżonej do powierzchni czołowej autobusu? Nie wspomnę już o krajach posiadających złoża ropy naftowej, które tą źle pojętą ekologię mają gdzieś.

    [DUŻY OT]
    Ostatnio przeglądałem oferty samochodów w poszukiwaniu jakiejś nowej miłości na za kilka lat (kiedy zejdzie z ceny).
    Nissan 350Z - fajny, ale krowa (ponad 1700 kg), co wiąże się z dużym spalaniem.
    Mazda RX-8 - idea silnika wankla jest genialna, ale przerażają mnie instrukcje serwisowe tego silnika (zalecane wymiany oleju co 10k km) oraz spalanie oleju i benzyny.
    Opel Speedster - fajny, ale drogi i raczej tą cenę utrzyma. Dwulitrowe turbo generujące prawie 200 KM i rozpędzające się do 100 km/h w 4.9 sekundy jest naprawdę kuszące, jednak okupione zbyt wysoką ceną - prawie 100k. Bardzo podoba mi się surowość tego auta. Zobaczcie jego wnętrze - czego więcej chcieć do szczęścia? Proste i z charakterem.
    Opel GT - dwulitrowe turbo z intercoolerem produkujące 264 KM. Dwumiejscowy roadster z bardzo ładną deską rozdzielczą. Spodobały mi się komentarze posiadaczy tych samochodów: "do wyścigów tak, na co dzień nie" :) Bardzo ładne spalanie, jednak za trochę zbyt wysoką cenę. Przypomina trochę nową, przepiękną Z4. Nadaje się do szybkiej jazdy, jak i do czerpania radości z wolnej jazdy przy złożonym dachu.
    Pozostają jeszcze trochę mniej prowokujące hot hatche.

    Poszukajcie informacji o Speedsterze - jest stosunkowo młodym autem, a świetnie pasuje do tego tematu.

  • Lucky_Boy
    Lucky_Boy
    11.02.2012, 16:00|Zgłoś nadużycie

    samochodów "twardych i chamskich" z elektroniką ograniczona do minimum jest niestety coraz mniej :/

  • Michał
    Michał
    13.02.2012, 15:11|Zgłoś nadużycie

    Ja mam bardzo podobne zdanie do autora.
    Też jestem wielkim przeciwnikiem różnych "udogodnień".

    A ostatnimi czasy bardzo denerwuje mnie reklama Forda i jego super technologii - kierowca już nie musi patrzeć gdzie jedzie.

ARTYKUŁY NA TEN TEMAT