Wasze przygody z policją
-
Macie na koncie jakieś mandaty, kontrole czy jakieś ciekawe przygody związane z policją?
-
Test Velostera i powrót celem oddania auta. Trochę późno więc cisnę. Za mną ciśnie srebrny Transit. Nagle zapalają się światełka gdzieś ukryte pod grillem. Kur... policja!
Zatrzymuję się i zaczynam kombinować, podchodzi policeman i patrzy na auto, nie na mnie.
Pyta:"Nowe auto?".
Ja:"Nie testuję, takie dziwactwo?"
P:Czemu dziwactwo?
J:Zobaczy pan z drugiej strony?
Policeman patrzy, nie wierzy, kręci głową
J: Nieźle wykombinowali co?
P:dobra jedźTo chyba jedyny raz, kiedy uniknąłem mandatu. Poza tym to zawsze po 200 i najmniej 4 punkty. Miałem nawet taki okres, że bałem się o prawko więc kupiłem radio CB
-
Ja na razie uchwycony przez stróżów prawa byłem tylko raz. Oczywiście za prędkość, bo poza nią jeżdżę aż chorobliwie przepisowo ;)
-
Ja na razie tylko 3 razy dmuchałem w balonik..oczywiście zawsze zera w wyniku. Mandatów żadnych na koncie jeszcze nie mam (odpukać). Mój brat pracuje na starym mieście i dojeżdża autem. Samochód ma trochę ponad pół roku, a mandatów za parkowanie już z 15...ale to i tak się bardziej opłaca jak płacić codziennie trzy dyszki do parkometru. Tak jak napisałeś, największy ból to prędkość...
-
A z policjantkami też opisujemy przygody? :> :P
-
a miałeś jakąś?
-
Ja dostałem tylko raz mandat 200 zł i 1 pkt. za parkowanie i tyle. Raz mi radar zrobił zdjęcie, ale nic nie przyszło, a to było już ponad 2 lata temu.
-
Ja mogę powiedzieć że dostałem mandat od najsłynniejszej w Polsce straży miejsko - mandatowej. Bobolice robią od lat na tym świetny interes, a ustawienia fotopstryka w koszu na śmieci tuż za znakiem o miejscowości (hamowałem właśnie biegami) nawet nie chce mi się komentować...na szczęście śmieszna kwota, dodatkowo zmniejszona pisaniem rozmaitych pism.
A i kiedyś się ździwiłem, że można dostać mandat za a)celowe wprowadzanie auata w poslizg 300zł i 10pkt i b)sprowadzanie zagrożenia (nawet jak nikogo nie ma w promieniu 500m) - 500zł i 10pkt - to po zsumowaniu dało wynik, z którego tłumaczyłem się dobre 30min...ale jakoś udało się przekonać. A tak to raczej nie jeździ się tak, żeby dostawać inne mandaty niż za parkowanie:) -
1) Kiedyś jechałem na przegląd do SKP gdzie jest bardzo głupio wyznaczona droga jednokierunkowa, aby wjechać do warsztatu można pojechać 2 metry pod prąd osiedlową uliczką i skręcić do nich na parking albo przejechać całe osiedle dookoła krążąc między blokami i wjechać tak samo. Skusiłem się na skróty i w momencie jak dosłownie wsunąłem się na uliczkę to zza altanki śmietnikowej wyszły dwa "krawężniki" z lizaczkiem (wydaje mi się, że czatowali w tej ceglanej altance i wyglądali tylko przez wywietrzniki kto się trafi, bo wyszli momentalnie jak w komedii jakiejś) no i 6 punktów 50 zł.
2) Wyjeżdżałem z osiedlowego parkingu zeszłej zimy, akurat zadzwoniła mi komórka, odebrałem powiedzieć, że jadę i oddzwonię i w tym czasie kto stał przy murku? Oczywiście młode "krawężniczki" z lizaczkiem. Tylko zobaczyli, że odkładam coś od ucha od razu na bok, mimo, że było 2 dni do Bożego Narodzenia a ja telefon miałem przy uchu 2 sekundy - nie było tłumaczenia - 200 zł.
3) Kiedyś stała za mną policja na światłach w nocy i ruszyłem z piskiem opon - 1,2,3 - 60 km/h i jadę spokojnie. Patrzę w lusterko, koguty - na bok. Rutynowa kontrola - oglądanie samochodu, alkomat, trzepanie bagażnika, bo białe BMW ruszyło z piskiem opon ;).
Oczywiście były też pozytywne przygody z normalną drogówką i normalnymi policjantami, którzy na służbie potrafili z człowiekiem pogadać o autach nawet jak mu wlepiali mandat, a nie startowali (właśnie młode krawężniki głównie) do człowieka z pyskówką - mandat albo do sądu, mandat albo do sądu... ;D takich uwielbiam, 21-22 letni gówniarz dostał pierwszy mundur, długopis i notesik i się wozi po osiedlu patrząc komu wlepić mandat za pasy odpięte metr przed blokiem zamiast dzieci pod szkołą pilnować, żeby się nie okradały i biły nawzajem.
-
Jak się przeprowadziłem do Krk, to podjechałem na uliczkę obok placu przy którym stoi kamienica i fajnie sobie zaparkowałem (na środku stał szlaban z zakazem wjazdu w uliczkę, ale z adnotacją - nie dotyczy mieszkańców) i zaparkowałem na miejscach po lewej stronie uliczki ( na skraju placu, po prawej są miejsca od strony kamienicy). Rano wstaję, auta nie ma. W bokserkach na dół biegiem, samochód na lawecie. Zatrzymałem lawetę, błagam żeby mi zdjęli - facet z lawety mówi, że spoko - tylko mam pogadać ze strażuchami. A straż miejska na to, że za późno, bo dyspozycja o odholowaniu poszła. W nowym mieście (pierwszy raz byłem na weekend tam) odholowali mi samochód, dali 100 zł mandatu, a że była niedziela- 500 zł za odholowanie. A dlaczego tak? Bo na placu w niedziele były targi, i po stronie której zaparkowałem wyznaczono strefę dla zaopatrzenia. Co z tego, że targi się zaczynały po 10, auto mi odholowali przed 9, kiedy jeszcze ponad połowa miejsc po tej stronie była pusta!
-
Tak to bywa. O ile policjanci, których spotykam zazwyczaj są bardzo mili i można z nimi porozmawiać a to o samochodach, a to o życiu i powiedzieć co, jak i dlaczego się złego zrobiło, to ze strażnikami miejskimi nie ma siły. Ostatnio dobiegłem do auta jak mi wystawiali mandat za brak opłaty za parkometr i nic nie ugadałem - z premedytacją mi wydrukowali i wstawili przy mnie za szybę. Podobnie z tymi strażnikami z Bobolic - po kilku pismach jedynie obniżyli mi stawkę - chociaż jak się później dowiedziałem nie mieli prawa wystawić tego mandatu. Swoją drogą jak ciekawy trzeba mieć sposób myślenia żeby dać 110zł mandatu zamiast 100 (obniżka z 200)?:)
-
może nie mogli dać 50% :D
-
100 + dyszka na kebab :P
-
To ja może 2 sytuacje opiszę:
Jechaliśmy w środku nocy drogą krajową w 4 osoby. Kierowcą i właścicielem auta był znajomy Niemiec, mówiący trochę po Polsku. Nie mieliśmy nic na sumieniu, oprócz nie zapiętych z tyłu pasów (swoją drogą sportowe coupe, nie wiem jak ten policjant to wypatrzył) i powiedzieliśmy mu żeby udawał, że nic nie kuma, my też Niemców udawaliśmy, nic się nie odzywaliśmy kompletnie. Policjant coś zaczyna mówić że pasy nie zapięte z tyłu, że będzie mandacik, kumpel go tam po Niemiecku próbuje przekonać żeby go puścił i nagle dostaje jakieś pilne wezwanie na radiostacje, rzuca dokumenty i biegnie do radiowozu. Rusza z piskiem opon i ... otworzyła mu się klapa z tyłu (kombi), wypadła jakaś teczka, a z niej sterta dokumentów :D Zatrzymali się pozbierali to w minute i odjechali na bombach:) W życiu nie widziałem żeby ktoś coś tak szybko zbierał.
A druga sytuacja, związana właśnie z kebabem;)
Całkiem przypadkiem znalazłem się na pewnej imprezie, nie przyjechałem autem, przypłynąłem żaglówką, a że pogoda się popsuła straszliwie, to o pływaniu mogłem już zapomnieć. Znajomi poczęstowali mnie 1 (może 2 już nie pamiętam;)) kieliszkami wódki. Po wypiciu, jeden znajomy zważając na moją sytuację, powiedział że pożyczy mi samochód na parę godzin, żebym odwiózł dziewczynę do domu i załatwił sprawę z łódką. Wziąłem kluczyki, wyjeżdżam z posesji, przejechałem może 50 metrów, wyskoczył policjant z lizakiem i mnie zatrzymał. Rutynowa kontrola, ja się tłumaczę że nie mam prawa jazdy bo nie wiedziałem, że będę autem jeździł, pokazuje patent sternika i mówię że pływałem dzisiaj cały dzień i że pogoda mnie zaskoczyła, policjant się do tego przychylił i powiedział że w takim wypadku nie będzie mandatu za brak \"plastiku\". Zaprasza mnie tylko na alkomat do radiowozu...Pikawa mi wali jak ruski dzwon, myślę że pewnie nie mam nawet 0,2 ale wypiłem dosłownie 3 minuty temu, więc alkomat bardziej pokaże to co mam w ustach, a nie to co w wydychanym powietrzu. Podchodzimy do radiowozu i w tym momencie pojawia się drugi policjant i odzywa się...Marek, dawaj, kebaby już są :D Pan Marek oddał mi dokumenty i powiedział tylko - Dobra leć Mistrzu :) po czym zaczęli obaj zajadać się kebabami. -
Pierwsza moja przygoda z Policją miała, miejsce na tydzień po odebraniu prawa jazdy :P. To była końcówka grudnia, kilka dni przed Świętami, człowiek pomaga w swoim Kościele parafialnym ustawiać choinki, szopkę budować itd, no i godzina 2 w nocy, wraca późno, podjeżdża pod dom, a w lusterku niebieskie koguty. No więc się zatrzymałem grzecznie, a za mną stary Ford Transit z którego wysiada Pan Policjant. Podchodzi do mnie i dialog mniej więcej tak wygląda:
P: Dobry Wieczór.
J: Dobry Wieczór.
P: Proszę przygotować dokumenty do kontroli.
J: Coś przeskrobałem? Prędkość, wyprzedzanie, czy coś?
P: Proszę dowód, prawo, ubezpieczenie, jak Pan ma d.Osobisty.
J: A jaki jest powód kontroli?
P: Sprawdzimy stan trzeźwości. Skąd Pan Wraca? (z dowodu wyczytał miejsce zamieszkania - akcja pod domem)
J: Z Kościoła...
CHWILA KONSTERNACJI ZE STRONY POLICJANTA...
P: Pił Pan coś?
J: nie.
P: Na pewno?
J: jak jadę to nie piję. Wracam z Kościoła, bo stawialiśmy z kolegami choinki, szopkę. Jak mi Pan nie wierzy to możemy podjechać razem i sam Pan zobaczy.
P: Dobrze, Dobrze niech Pan dmucha.0,00 było, oddał dokumenty pojechali.
Raz mi fotopstryk cyknął zdjęcie, ale nic nie przyszło.
A raz dostałem mandat za nie swoją prędkość. Jadę Skodą Octavią II Combi, mojego Taty, jechałem za nową Audi A8, i nagle zza murka wyskakuje Policjant z lizakiem. Audi i Ja po hamulcach, ale gliniarz menda macha lizakiem na audi, żeby jechało dalej a mnie zgarnia. Miałem na zegarku 95km/h (jechałem z GPS\'em pokazywał ok 85km/h). No więc się zatrzymałem, idę do Niego, a on do mnie, że 92km/h (na 70). Ja mówię, że niemożliwe, bo nawet tyle nie miałem na zegarku, i że musiał mierzyć Audi. \"To Pana prędkość, czy przyjmuje Pan mandat, czy wniosek do sądu\". Nawet na pouczenie nie chciał się zgodzić. Jakbym jechał z kimś, to bym do sądu poszedł, ale jechałem sam, więc wziąłem 100zł i 4pkt :(.
No i ostatnio na Święta Bożego Narodzenia dmuchałem drugi raz, strażnikowi granicznemu, ale też były 0,00.
-
hehe, dyszka za kebab? to by chyba dwie dyszki wzięli ;D
-
Marcin pytałeś się czy miałem jakąś przygodę z policjantką. Otóż miałem. Raz moja dziewczyna się przebrała za policjantkę i mieliśmy fajną \"przygodę\" :P :P :P :P
-
Hubert amerykańscy policjanci jedzą pączki, polscy kebaby :P
-
Olgierd, dostałeś mandat za prędkość? :D
-
Hah.. mandat za prędkość? Tzn. było "za szybko" ? :P
-
Panowie, panowie... Mandat za szybką jazdę? Zawsze można uczciwie odpracować z nawiązką, po co od razu karać mandatem :P
ARTYKUŁY NA TEN TEMAT
- Tele-Traffic Concept II - fotoradar do zadań specjalnych Szara skrzynka zamontowana na słupie przy drodze – widok, na który większość...
- Spalanie pod lupą - Honda zapłaci za nierealne deklarowane zużycie paliwa Kupując auto, mało kto traktuje poważnie obietnice producentów dotyczące zużycia...
- Acura atakuje Detroit - modele RDX i ILX [NAIAS 2012] W miniony weekend drzwi NAIAS 2012 zostały otwarte dla szerokiej publiczności. Aby...
- Wróżymy z fusów - jakie będzie Porsche 991 Turbo, GT3 i GT2? Porsche powoli karmi nas nowościami dotyczącymi modelu 991. Po wielu miesiącach...
- Mustang Race 2012 - oryginalna zapowiedź [wideo] Polska scena motoryzacyjnych fanklubów jest bardzo bogata. Oprócz wielu forów...
DZIŚ AKTYWNE TEMATY NA FORUM
- Z drugiej ręki - o czym chcecie czytać?27 odpowiedzi
- Samochody, które Wam się podobają mimo wszystko26 odpowiedzi
- Samochód z V8 i manualem do 30 00016 odpowiedzi
- Zloty i inne spotkania właścicieli aut13 odpowiedzi
- Najciekawsze swapy13 odpowiedzi
- Fotki fotoradarowe zza granicy?4 odpowiedzi
- Jak tuningować stare silniki4 odpowiedzi
