Iluletni samochód najlepiej kupić?

  • ~Donkamilio
    10.09.2012, 20:15 | Zgłoś nadużycie

    Wyobraźmy sobie teoretyczną sytuację: ktoś ma kilkadziesiąt tysięcy do wydania i chce zmienić samochód. Uogólniając możemy przyjąć, np. że szuka stosunkowo wygodnego sedana, marka samochodu nie gra większej roli, kręcimy się w okolicach segmentu D.
    Wiadomo, że w pierwszych latach 'życia' samochód bardzo traci na wartości ( nawet do 30% po pierwszym roku od wyjechania z salonu!), w związku z czym zastanówmy się ilu letni samochód najlepiej zakupić.

    Najlepiej szukać 1-2 letniego egzemplarza czy może lepiej 5-6 letniego? Jakie są Wasze przemyślenia i doświadczenia na ten temat?

  • Dziekan
    Dziekan
    11.09.2012, 00:12|Zgłoś nadużycie

    To zależy czego się oczekuje od auta. Segment D, segmentowi D nierówny. Według mnie nie ma czegoś takiego jak idealny wiek samochodu. Auto bez względu na latka może być tłuczone, zajeżdżone przez właściciela-kretyna itd.

  • after
    after
    11.09.2012, 07:31|Zgłoś nadużycie

    Przy kupowaniu samochodu używanego nie patrzy się na rocznik, tylko na stan techniczny.
    Wyjątkiem są sytuacje, w których rocznik ma zasadniczne znaczenie, np. Ford Mustang z 1964 to zupełnie inne pod względem wartości auto niż taki sam Mustang z 1966 - ale w pytaniu oczywiście nie o taką sytuację chodzi.

  • ~Donkamilio
    11.09.2012, 10:47|Zgłoś nadużycie

    Oczywiście zgodzę się w Poprzednikami, bo osobiście demotywuje mnie postawa większości rodaków którzy zamiast obiektywnie spojrzeć na stan techniczny auta, najpierw patrzą na - prawdopodobnie- przekręcony licznik, a następnie właśnie na rocznik auta, który też o niczym konkretnym nie świadczy. Inaczej wygląda od strony technicznej samochód 2-letni użytkowany przez spokojnego ojca rodziny, który trzymał je w ogrzewanym garażu, a inaczej prezentuje się auto używane przez młodego napaleńca który nie miał garażu.

    Jednakże, zakładając ten temat miałem co innego na myśli, już spieszę z wyjaśnieniami, być może w pierwszym poście niezbyt dokładnie wyjaśniłem o co mi chodzi.

    Otóż, interesuje mnie głownie następująca kwestia: czy ktoś jeżdżący samochodem segmentu C,D, ewentualnie E zmienia samochód po roku, dwóch od jego kupna w salonie? Raczej wątpię...w związku z tym podejrzewam, że samochody oferowane w przedziale wiekowym 1-2 rocznym to niestety w zdecydowanej większości samochody powypadkowe, lub egzemplarze felerne z którymi właściciel co miesiąc jeździł do serwisu i w związku z tym postanowił się go pozbyć. Chociaż hm....może trafić się perełka w postaci auta demonstracyjnego z salonu z przebiegiem 8 tys.km...ale to raczej przypadki.

    Z kolei samochody 5-6 letnie wydają mi się nieco 'rozsądniejszą' ofertą, jako że po 5 latach najczęściej kończy się gwarancja (tak mi się wydaje) i faktycznie część osób może pozbywać się z tego powodu auta po 5-6 latach i rozgląda się za nowym z salonu. Zwłaszcza zachodni sąsiedzi. Taki 5-6 letni samochód w teorii powinien być w całkiem dobrym stanie, żeby pojeździć jeszcze te 5 lat spokojnie, więc wydawałby mi się całkiem rozsądną alternatywą. ( Oczywiście przyjmując, że stan techniczny będzie sprawdzony i odpowiedni, a przebieg nie będzie iście flotowy.)

    Co o tym sądzicie?

  • ~Marianex
    11.09.2012, 22:23|Zgłoś nadużycie

    2-3 letni samochód nie jest gwarancją super stanu. Taki samochód z Niemiec może mieć już 300-400 tysięcy kilometrów. Do Polski zajeżdża już z przebiegiem 168000

  • Kondi
    Kondi
    12.09.2012, 00:08|Zgłoś nadużycie

    Witam. Nie zgodzę się z tym, że wiek auta nie ma roli... Już przedstawiam dlaczego. Większość samochodów ma dużo gumowych uszczelnień, czy wężyków, a to niestety ulega degradacji głównie przez wiek, a nie przez to jak auto było używane. Czyli, auto 2 letnie nie będzie mieć pognitych uszczelek drzwiowych, czy uszkodzonych wiązek elektrycznych, natomiast auto które ma 6 lat już niestety gnije... Poza tym. Wiele osób wyprzedaje swoje samochody tuż po upływie gwarancji, spowodowane jest to tym, że ludzie wolą mieć spokojną głowę. Kolejnym przykładem sprzedaży nowego auta jest to że może ono nam po prostu nie pasować. Znajomy kupił nowe BMW 7 w salonie i po roku sprzedał, stwierdził że to nie jest to czego oczekuje. Optymalny wiek? Moim zdaniem warto kupować auta max 4 letnie, ale osobiście sam bym się skusił na coś starszego, z wyższej półki. Pozdrawiam

  • ~Donkamilio
    12.09.2012, 09:35|Zgłoś nadużycie

    Kolega Kondi zwrócił uwagę na ciekawą sprawę, całkowicie zgodzę się z tym, że z pewnym wiekiem samochodu właśnie te gumy mogą tracić na wytrzymałości...Jednakże jest różnica pomiędzy 2 letnim samochodem, które powiedzmy cały czas stało na podwórku, na szerokości geograficznej gdzie często pada deszcz i ogólnie jest wilgotno, a pomiędzy autem 5 letnim, które w każdą noc stało w ogrzewanym, suchym garażu. Wszystko sprowadza się do odpowiedniego sprawdzenia auta przed zakupem. Nie mniej moim zdaniem dużo racji kryje się w opinii Kondiego.

    Co do Twojego znajomego, który po roku pozbył się BMW 7 bo mu nie pasowało, to jest to skrajna sytuacja i mamy tutaj do czynienia z segmentem F. Ludzie, którzy kupują tego typu samochody raczej nie liczą się z pieniędzmi i mogą sobie pozwolić na zmianę auta nawet po roku bo po prostu się im znudziło.
    Mnie osobiście bardziej ciekawi sprawa samochodów z segmentu C-D, ewentualnie E. Sądzę, że osoba jeżdżąca autami pokroju Forda Mondeo raczej nie może sobie pozwolić na wydawanie kilkudziesięciu tys. zł rocznie z powodu zwykłego,banalnego znudzenia autem.

    Swoją drogą - kiedy przeważnie kończy się gwarancja w osobówkach? Po przejechaniu 100 tys.km lub 5 latach? Czy po 3 latach?

  • mrrr
    mrrr
    12.09.2012, 11:37|Zgłoś nadużycie

    Pojawiające się na rynku wtórnym roczne lub nowsze samochody to bardzo często samochody demonstracyjne, lub sprzedawane przez osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą, w związku z jej zakończeniem (większość zakładanych firm niestety upada w ciągu paru lat).

    Natomiast dwu- i trzylatki to bardzo często samochody osób prowadzących działalność gospodarczą, na które właśnie skończył się leasing.

  • ~kuki
    12.09.2012, 15:32|Zgłoś nadużycie

    Niektóre grupy zawodowe mają znaczną zniżkę na salonówki 20-30% co 2 lata. W ten sposób wymieniają samochód na nowy praktycznie nic nie tracąc.

  • hmm
    hmm
    12.09.2012, 16:04|Zgłoś nadużycie

    Wydaję mi się, że śmiało możesz kupić auto do sześciu lat, warunek, żeby miało do 100 tys km (oczywiście udokumentowanego przebieg), wtedy masz spokój. Czemu do sześciu? Możesz dostać wtedy model poprzedniej generacji klasy wyższej po face liftingu (a więc najczęściej poprawiony), no chyba że wolisz nie rzucać się w oczy i kupić coś niższej klasy, to wtedy najlepiej wybrać albo demo, albo właśnie roczne, dwuletnie auto.
    Wiek gumy to jest może ważny przy prezerwatywach, ale z własnego doświadczenia wiem, że auto które ma 5-6 lat i przykładowo 80 tys. przebiegu wygląda jak nowe, a z części to paliwo i może klocki. Co więcej niektóre 20 letnie auta, z małym przebiegiem i dobrze utrzymane nie różnią się wiele od aut z salonu.
    Jeżeli chodzi o to dlaczego ludzie sprzedają auta po roku, to może chodzić zarówno o brak gotówki, jak i jej przypływ i chęć kupienie czegoś lepszego. Na prawdę nie ma sensu do tego dorabiania jakiejś ideologii, mój ojciec zmienia auta co rok (czy używane, czy nowe), bo tak po prostu lubi. Poza tym aut demonstracyjnych jest od liku, wystarczy przejrzeć portale z ogłoszeniami.

  • ~Donkamilio
    12.09.2012, 17:50|Zgłoś nadużycie

    Nie chodzi może już o dorabianie ideologi, ale o zwykłą statystykę. Niestety mało jest aut, które ktoś sprzedaje bo się mu znudziło, lub zdarzył się wypadek losowy i nagle potrzebuje gotówki. Nie zapominajmy, że trafiają się egzemplarze felerne, które więcej czasu spędziły w serwisie niż na drodze, jak i ogromna rzesza aut po dzwonach, które oczywiście są prezentowane jako bezwypadki.

    Niestety większość ludzi chce wierzyć, że to właśnie ich samochód, ten ich konkretny, który właśnie kupili to jest ten 1 na 20, który miał poprzedniego właściciela, który o niego dbał, nie miał wypadku i stał w garażu z wentylacją. Jednak statystycznie część z ludzi musi jednak wtopić i kupić używane auto, które się będzie sypać mimo iż pięknie wyglądało.
    Natomiast co do 2-3 latków, które były brane w leasing, który właśnie się skończył, mam lekko sceptyczne nastawienie. Być może auto użytkował tylko właściciel danej firmy i sobie o nie dbał, ale jest też możliwość, że auto było używane przez więcej osób jako firmowe, a wiadomo, jak w Polsce ludzie szanują takie auta...a raczej jak ich NIE szanują. Bo to przecież nie moje i można zepsuć....

    @kuki
    O jakie grupy zawodowe Ci chodzi?

  • Dziekan
    Dziekan
    13.09.2012, 00:16|Zgłoś nadużycie

    Bez względu na to czy auto było dla jednej osoby czy dla wielu to to było auto służbowe. A to przecież najszybszy, najtwardszy itd. samochód.

  • mrrr
    mrrr
    13.09.2012, 08:57|Zgłoś nadużycie

    Dziekan
    Bez względu na to czy auto było dla jednej osoby czy dla wielu to to było auto służbowe. A to przecież najszybszy, najtwardszy itd. samochód.

    Być może tak jest w przypadku samochodu służbowego kupionego przez firmę pracownikowi. Ja biorę samochody w leasing, bo tak jest taniej. Płacę za nie swoimi, własnoręcznie zarobionymi pieniędzmi, jeżdżę sam. I każdy samochód traktuję w ten sam sposób, niezależnie od sposobu zakupu i formy finansowania. W moim otoczeniu większość sąsiadów i wielu znajomych robi w ten sam sposób.

  • Ziemniak
    Ziemniak
    13.09.2012, 13:00|Zgłoś nadużycie

    Zawsze mnie to zastanawiało - ile de facto można zaoszczędzić biorąc auto w leasing?

  • ~Donkamilio
    14.09.2012, 13:50|Zgłoś nadużycie

    @Ziemniak:

    Nie jestem znawcą, ale zapewne zależy od konkretnej umowy leasingowej, którą podpiszesz. Zasadniczo to chyba wygląda tak, że taki leasing opłaca się bardziej niż branie kredytu, bo po prostu wychodzi taniej. Raz, że firma leasingowa często dostaje jakieś zniżki w salonie, a dwa, że często wynagrodzenie leasingodawcy jest niższe niż odsetki kredytu.
    Po zakończeniu leasingu albo dostajesz samochód na własność, albo zostawiasz w firmie leasingowej, wszystko zależy od umowy. Ubezpieczenie, koszty przeglądu itd. tez zasadniczo ponosi firma leasingowa bo to przecież ona jest właścicielem auta, a Ty tylko użytkownikiem.
    Ciekawa opcja, można w ten sposób co 2-3 lata zmieniać auto na nowsze, a wychodzi dużo taniej niż zwykłe kupowanie auta w salonie. Poza tym, nie musimy wykładać 100 tys.zł w jednym kawałku tylko płacimy za samochód niejako w ratach co miesiąc.

    Jeśli coś się nie zgadza w mojej wypowiedzi proszę o sprostowanie, jak już pisałem nie jestem znawcą.

  • mrrr
    mrrr
    14.09.2012, 15:16|Zgłoś nadużycie

    @Ziemnia, Donkamilio:

    biorąc leasing, nie oszczędzasz na cenie pojazdu, tylko na podatkach ;)

    W przypadku samochodu osobowego:

    - odliczasz 60% VAT z faktury (ale nie więcej niż 6000 zł),
    - odliczasz 60% VAT z faktury wykupu po zakończeniu leasingu,
    - zaliczasz w koszty uzyskania przychodu całość rat leasingowych, czynsz inicjalny i inne opłaty manipulacyjne,
    - zaliczasz w koszty opłaty za ubezpieczenie OC i AC, przeglądy, paliwo, opony i inne duperele.

  • ~Donkamilio
    14.09.2012, 16:32|Zgłoś nadużycie

    @mrrr

    Takie buty, dzięki za wyjaśnienie :)
    Ale to chodzi chyba tylko o przedsiębiorców? Bo wiem, że jest możliwy także leasing konsumpcyjny na samochód, ale to chyba dużo mniej opłacalne?

    Żeby to już dogłębnie zrozumieć można by to rozrysować na przykładzie.
    Dajmy na to, że samodzielnie kupuję samochód z salonu, płacę za jednym razem 100 tys.zł łącznie z VATem i jestem właścicielem. Jeżdżę na regularne przeglądy do ASO, powiedzmy że nic się nie psuje, po 3 latach sprzedaję auto za 50 tys.zł bo tyle straciło na wartości. Kupuję kolejne nowe auto z salonu. Czyli w 3 lata jeżdżenie nowym samochodem kosztowało mnie 50 tys.zł nie licząc przeglądów i ubezpieczenia.
    A jak by to wyglądało w przypadku leasingu?

  • Ziemniak
    Ziemniak
    15.09.2012, 00:05|Zgłoś nadużycie

    Teraz wszystko jasne, dzięki :)

  • mrrr
    mrrr
    15.09.2012, 00:52|Zgłoś nadużycie

    @Donkamilio:

    W uproszczeniu, jeśli ten sam samochód osobowy wezmę w leasing 110% na 36 mcy, z czynszem inicjalnym 20% i kwotą wykupu 1%, to sam samochód po tych 3 latach będzie mnie kosztował ok. 7 tysięcy mniej, niż Ciebie (jest jeden warunek - muszę odczekać ze sprzedażą pół roku od zakończenia umowy leasingowej) - na podatkach zaoszczędzę 17 tys, ale całkowity koszt leasingu będzie o 10 tys wyższy, niż zakup za gotówkę. W przypadku gdybyś wziął trzyletni kredyt na ten samochód, będę kilkanaście tyś do przodu.

    A to tylko część oszczędności, bo ubezpieczenie, paliwo, zimówki, materiały eksploatacyjne, przeglądy i wszystkie duperele, które kupujesz do samochodu też stanowią koszt uzyskania przychodu i też odlicza się VAT... ;)

  • ~Donkamilio
    15.09.2012, 12:28|Zgłoś nadużycie

    Kupując samochód bezpośrednio w salonie i rejestrując go na firmę też można odliczać VAT na paliwo itd...
    Czyli jeśli dobrze zrozumiałem - wszystko sprowadza się to tych 7 tys.zł, które zostaną mi w kieszeni biorąc auto w leasingu?
    Całkiem korzystne, biorąc pod uwagę, że auto spłacam sobie niejako w ratach i nie muszę za jednym razem wyłożyć 100 tys,zł, a porównując to z kredytem to już w ogóle korzystniej wychodzi.

  • ~ulises
    28.11.2014, 09:08|Zgłoś nadużycie

    Najlepiej takie do 10 lat żeby miało, im młodsze tym lepsze, w AutoOrder sporo tego stoi, wybór jest duży i mają całkiem przyzwoite roczniki, ceny nie są zawyżone, można już całkiem tanio kupić dobra corse 1,3 ctdi z 2008r.